"To takie proste zleconko, pewnie machnęła to Pani w 15 minut", "500 zł? Przecież takie logo to chwila moment się robi",...

#FreelanceIsntFree czyli jak to się robi za wielką wodą

0 Komentarze
"To takie proste zleconko, pewnie machnęła to Pani w 15 minut", "500 zł? Przecież takie logo to chwila moment się robi", "Będzie do portfolio". 
O tym, że wielu klientów stawia znak równości pomiędzy freelancerem a wolontariuszem, wiadomo w całej branży jak ona długa i szeroka. 

Co robimy z tym faktem w Polsce? Niewiele. A tymczasem w Stanach...



Nie robię do portfolio


Freelancers Union

Organizacja  non-profit, powstała w 2001 roku w Nowym Jorku. Jej założycielką jest Sarah Horowitz, prawniczka specjalizująca się w prawie pracy. W chwili obecnej organizacja liczy 278 503 członków - dane są dostępne na stronie Freelancers Union.

Członkostwo w organizacji jest w 100% darmowe. Dodatkowo amerykańscy freelancerzy, którzy się na nie zdecydują, otrzymują możliwość wykupienia pakietów ubezpieczeniowych (medyczne, dentystyczne, emerytalne) po preferencyjnych cenach, darmowe porady prawne, kartę członkowską uprawniającą do zniżek u partnerów, dostęp do platformy online oraz możliwość uczestnictwa w wielu spotkaniach i programach networkingowych. 


Całkiem nieźle, prawda?



#FreelanceIsntFree


Po zebraniu zatrważających danych, wg których 77% freelancerów cierpi na skutek braku lub opóźnień w płatnościach, Freelancers Union postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. 


W październiku ruszyła akcja #FreelanceIsntFree której celem jest zwrócenie uwagi społeczeństwa oraz organów rządowych na problem braku płatności z którym zmagają się freelancerzy.  W jej ramach odbywają się spotkania na terenie całego kraju oraz prowadzona jest szeroko zakrojona kampania w mediach społecznościowych.


Akcja jest szeroko komentowana w tradycyjnych mediach i na blogach, więc jej główny cel został już osiągnięty. 

Ba! Zainteresował się nią nawet sam Prezydent Obama. 



Będzie do portfolio


A tymczasem w Polsce...


Zazdrośnie spoglądam na kolegów i koleżanki z USA, i marzę o polskim stowarzyszeniu freelancerów. Takim z prawdziwego zdarzenia - oferującym realne wsparcie i pomoc.


Całkiem niedawno rozpoczęło działalność Stowarzyszenie Samozatrudnieni, ale niestety nie jest ono specjalnie aktywne, a na dodatek członkostwo w nim jest płatne. 

Ile? Nie mam bladego pojęcia. I wcale nie mam ochoty się dowiadywać, ponieważ Stowarzyszenie w zamian za nasze pieniążki nie oferuje nic.
Cóż, jaki kraj, takie Stowarzyszenie.

A może zamiast marzyć i narzekać, lepiej samej zakasać rękawy i założyć działalność non-profit? Hm. Co wy na to?


A może zainteresują Cię jeszcze:

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.