11/24/2015
Złota polska jesień... W końcu jej urok dopadł i mnie, choć broniłam się zaciekle. Zaczęło się od kataru, później doszło rwanie w kościach, a teraz jestem chora na całego.
Ale freelancer to nie etatowiec, choroba nie jest dla niego wymówką.
Jak zatem przygotować się, aby móc spokojnie się wykurować nie tracąc jednocześnie klientów i zleceń? I czy w ogóle jest to możliwe?
Nikt nie spodziewał się Hiszpańskiej Inkwizycji. Każdy profesjonalista powinien mieć przygotowany plan awaryjny na wypadek choroby lub innych niefortunnych zdarzeń.
Co taki plan powinien uwzględniać?
1. Zastępstwo
Tak, freelancer też go potrzebuje :) Warto mieć w zanadrzu osobę ( a najlepiej kilka), która w przypadku pożaru, przejmie chwilowo nasze zadania i projekty. Dzięki temu nie będziemy generować opóźnień, tak uwielbianych przez wszystkich klientów.
2. Formatki
Dobrze jest przygotować formatkę mailową z informacją o chorobie, którą wyślemy do klienta. Wszakże nie chcemy, żeby poczuł się odrzucony, kiedy my ósmą godzinę będziemy umierać pod pierzyną, pozostawiając jego 32 maile bez żadnej odpowiedzi. W formatce warto oczywiście uwzględnić, że choroba nie spowoduje opóźnień itd.
Jeśli klient zgadza się, abyśmy zatrudniali podwykonawców, powinniśmy podać kontakt do osoby której delegowaliśmy zadania na czas choroby.
3. Margines bezpieczeństwa
Nigdy nie planuj projektów na styk. Każdy dobry harmonogram powinien zakładać margines bezpieczeństwa, a jego brak podwyższa ryzyko przekroczenia terminu oddania projektu.
I nie chodzi mi tutaj o "pamiętanie" o tym co mamy zrobić i utrzymywanie porządku na biurku. Takie podejście nie sprawdza się przy większej ilości projektów lub w sytuacjach kryzysowych - a taką dla freelancera jest nagła choroba.
Kluczem do sukcesu jest wdrożenie i korzystanie (!) z odpowiedniego systemu organizacji czasu i zarządzania projektami. Idealną metodą dla freelancera jest Getting Things Done Davida Allena. Jej największą zaletą jest niesamowita elastyczność i prostota. Dodatkowo w internecie znajdziemy ogrom wspierających ją aplikacji. Więcej o tej metodzie napiszę już wkrótce w osobnym poście.
Metoda GTD wymusza na nas bieżącą analizę, segragację i priorytetyzację zadań i projektów. W przypadku choroby musimy więc jedynie sprawdzić nasz "rozkład jazdy" i skupić się na:
1. Najbliższych zadaniach do wykonania.
W przypadku choroby skupiam się na zadaniach z najwyższym priorytetem. W zależności od stopnia mojego rozkładu wykonuję je osobiście lub deleguję. Przekładam zadania, które mogą zostać wykonane później.
2. Planowaniu pracy
W GTD planowanie wykonywane jest codziennie, zgodnie z trzema pierwszymi procesami - kolekcjonowaniem, analizą i porządkowaniem. Podczas choroby również musimy przeprowadzić planowanie i przegląd zadań. Jeśli na tym etapie pojawią się nam nowe zadania wracamy do punktu wyżej.
Ciągle myślisz o tym co powinieneś zrobić? I jak na Twoją niedyspozycję zareagują klienci? Przestań. Poczucie winy nie pomaga i na pewno nie przyspieszy (a za to może opóźnić) wyzdrowienia.
Jeśli odpowiednio przygotowałeś się na ewentualność choroby nie musisz i nie powinieneś czuć się winny. Freelancer też człowiek, czasem pochorować musi.
Owiń się w pierzynę, chwyć aspirynę i zdrowiej! Należy Ci się.
Ale freelancer to nie etatowiec, choroba nie jest dla niego wymówką.
Jak zatem przygotować się, aby móc spokojnie się wykurować nie tracąc jednocześnie klientów i zleceń? I czy w ogóle jest to możliwe?
Po Pierwsze: Bądź przygotowany
Nikt nie spodziewał się Hiszpańskiej Inkwizycji. Każdy profesjonalista powinien mieć przygotowany plan awaryjny na wypadek choroby lub innych niefortunnych zdarzeń.
Co taki plan powinien uwzględniać?
1. Zastępstwo
Tak, freelancer też go potrzebuje :) Warto mieć w zanadrzu osobę ( a najlepiej kilka), która w przypadku pożaru, przejmie chwilowo nasze zadania i projekty. Dzięki temu nie będziemy generować opóźnień, tak uwielbianych przez wszystkich klientów.
2. Formatki
Dobrze jest przygotować formatkę mailową z informacją o chorobie, którą wyślemy do klienta. Wszakże nie chcemy, żeby poczuł się odrzucony, kiedy my ósmą godzinę będziemy umierać pod pierzyną, pozostawiając jego 32 maile bez żadnej odpowiedzi. W formatce warto oczywiście uwzględnić, że choroba nie spowoduje opóźnień itd.
Jeśli klient zgadza się, abyśmy zatrudniali podwykonawców, powinniśmy podać kontakt do osoby której delegowaliśmy zadania na czas choroby.
3. Margines bezpieczeństwa
Nigdy nie planuj projektów na styk. Każdy dobry harmonogram powinien zakładać margines bezpieczeństwa, a jego brak podwyższa ryzyko przekroczenia terminu oddania projektu.
Po Drugie: Bądź zorganizowany
I nie chodzi mi tutaj o "pamiętanie" o tym co mamy zrobić i utrzymywanie porządku na biurku. Takie podejście nie sprawdza się przy większej ilości projektów lub w sytuacjach kryzysowych - a taką dla freelancera jest nagła choroba.
Kluczem do sukcesu jest wdrożenie i korzystanie (!) z odpowiedniego systemu organizacji czasu i zarządzania projektami. Idealną metodą dla freelancera jest Getting Things Done Davida Allena. Jej największą zaletą jest niesamowita elastyczność i prostota. Dodatkowo w internecie znajdziemy ogrom wspierających ją aplikacji. Więcej o tej metodzie napiszę już wkrótce w osobnym poście.
Metoda GTD wymusza na nas bieżącą analizę, segragację i priorytetyzację zadań i projektów. W przypadku choroby musimy więc jedynie sprawdzić nasz "rozkład jazdy" i skupić się na:
1. Najbliższych zadaniach do wykonania.
W przypadku choroby skupiam się na zadaniach z najwyższym priorytetem. W zależności od stopnia mojego rozkładu wykonuję je osobiście lub deleguję. Przekładam zadania, które mogą zostać wykonane później.
2. Planowaniu pracy
W GTD planowanie wykonywane jest codziennie, zgodnie z trzema pierwszymi procesami - kolekcjonowaniem, analizą i porządkowaniem. Podczas choroby również musimy przeprowadzić planowanie i przegląd zadań. Jeśli na tym etapie pojawią się nam nowe zadania wracamy do punktu wyżej.
Po Trzecie: Pozbądź się poczucia winy
Ciągle myślisz o tym co powinieneś zrobić? I jak na Twoją niedyspozycję zareagują klienci? Przestań. Poczucie winy nie pomaga i na pewno nie przyspieszy (a za to może opóźnić) wyzdrowienia.
Jeśli odpowiednio przygotowałeś się na ewentualność choroby nie musisz i nie powinieneś czuć się winny. Freelancer też człowiek, czasem pochorować musi.
Owiń się w pierzynę, chwyć aspirynę i zdrowiej! Należy Ci się.




