Złota polska jesień... W końcu jej urok dopadł i mnie, choć broniłam się zaciekle. Zaczęło się od kataru, później doszło rwanie w kościach, ...

Złota polska jesień... W końcu jej urok dopadł i mnie, choć broniłam się zaciekle. Zaczęło się od kataru, później doszło rwanie w kościach, a teraz jestem chora na całego.
Ale freelancer to nie etatowiec, choroba nie jest dla niego wymówką.

Jak zatem przygotować się, aby móc spokojnie się wykurować nie tracąc jednocześnie klientów i zleceń? I czy w ogóle jest to możliwe?





Po Pierwsze: Bądź przygotowany


Nikt nie spodziewał się Hiszpańskiej Inkwizycji. Każdy profesjonalista powinien mieć przygotowany plan awaryjny na wypadek choroby lub innych niefortunnych zdarzeń.
Co taki plan powinien uwzględniać?

1. Zastępstwo
Tak, freelancer też go potrzebuje :) Warto mieć w zanadrzu osobę ( a najlepiej kilka), która w przypadku pożaru, przejmie chwilowo nasze zadania i projekty. Dzięki temu nie będziemy generować opóźnień, tak uwielbianych przez wszystkich klientów.

2. Formatki
Dobrze jest przygotować formatkę mailową z informacją o chorobie, którą wyślemy do klienta. Wszakże nie chcemy, żeby poczuł się odrzucony, kiedy my ósmą godzinę będziemy umierać pod pierzyną, pozostawiając jego 32 maile bez żadnej odpowiedzi. W formatce warto oczywiście uwzględnić, że choroba nie spowoduje opóźnień itd.
Jeśli klient zgadza się, abyśmy zatrudniali podwykonawców, powinniśmy podać kontakt do osoby której delegowaliśmy zadania na czas choroby.

3. Margines bezpieczeństwa
Nigdy nie planuj projektów na styk. Każdy dobry harmonogram powinien zakładać margines bezpieczeństwa, a jego brak podwyższa ryzyko przekroczenia terminu oddania projektu.


Po Drugie: Bądź zorganizowany


I nie chodzi mi tutaj o "pamiętanie" o tym co mamy zrobić i utrzymywanie porządku na biurku. Takie podejście nie sprawdza się przy większej ilości projektów lub w sytuacjach kryzysowych - a taką dla freelancera jest nagła choroba.

Kluczem do sukcesu jest wdrożenie i korzystanie (!) z odpowiedniego systemu organizacji czasu i zarządzania projektami. Idealną metodą dla freelancera jest Getting Things Done Davida Allena. Jej największą zaletą jest niesamowita elastyczność i prostota. Dodatkowo w internecie znajdziemy ogrom wspierających ją aplikacji. Więcej o tej metodzie napiszę już wkrótce w osobnym poście.

Metoda GTD wymusza na nas bieżącą analizę, segragację i priorytetyzację zadań i projektów. W przypadku choroby musimy więc jedynie sprawdzić nasz "rozkład jazdy" i skupić się na:

1. Najbliższych zadaniach do wykonania.
W przypadku choroby skupiam się na zadaniach z najwyższym priorytetem. W zależności od stopnia mojego rozkładu wykonuję je osobiście lub deleguję. Przekładam zadania, które mogą zostać wykonane później.

2. Planowaniu pracy
W GTD planowanie wykonywane jest codziennie, zgodnie z trzema pierwszymi procesami - kolekcjonowaniem, analizą i porządkowaniem. Podczas choroby również musimy przeprowadzić planowanie i przegląd zadań. Jeśli na tym etapie pojawią się nam nowe zadania wracamy do punktu wyżej.


Po Trzecie: Pozbądź się poczucia winy


Ciągle myślisz o tym co powinieneś zrobić? I jak na Twoją niedyspozycję zareagują klienci? Przestań. Poczucie winy nie pomaga i na pewno nie przyspieszy (a za to może opóźnić) wyzdrowienia. 

Jeśli odpowiednio przygotowałeś się na ewentualność choroby nie musisz i nie powinieneś czuć się winny. Freelancer też człowiek, czasem pochorować musi. 

Owiń się w pierzynę, chwyć aspirynę i zdrowiej! Należy Ci się.


"To takie proste zleconko, pewnie machnęła to Pani w 15 minut", "500 zł? Przecież takie logo to chwila moment się robi",...

"To takie proste zleconko, pewnie machnęła to Pani w 15 minut", "500 zł? Przecież takie logo to chwila moment się robi", "Będzie do portfolio". 
O tym, że wielu klientów stawia znak równości pomiędzy freelancerem a wolontariuszem, wiadomo w całej branży jak ona długa i szeroka. 

Co robimy z tym faktem w Polsce? Niewiele. A tymczasem w Stanach...



Nie robię do portfolio


Freelancers Union

Organizacja  non-profit, powstała w 2001 roku w Nowym Jorku. Jej założycielką jest Sarah Horowitz, prawniczka specjalizująca się w prawie pracy. W chwili obecnej organizacja liczy 278 503 członków - dane są dostępne na stronie Freelancers Union.

Członkostwo w organizacji jest w 100% darmowe. Dodatkowo amerykańscy freelancerzy, którzy się na nie zdecydują, otrzymują możliwość wykupienia pakietów ubezpieczeniowych (medyczne, dentystyczne, emerytalne) po preferencyjnych cenach, darmowe porady prawne, kartę członkowską uprawniającą do zniżek u partnerów, dostęp do platformy online oraz możliwość uczestnictwa w wielu spotkaniach i programach networkingowych. 


Całkiem nieźle, prawda?



#FreelanceIsntFree


Po zebraniu zatrważających danych, wg których 77% freelancerów cierpi na skutek braku lub opóźnień w płatnościach, Freelancers Union postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. 


W październiku ruszyła akcja #FreelanceIsntFree której celem jest zwrócenie uwagi społeczeństwa oraz organów rządowych na problem braku płatności z którym zmagają się freelancerzy.  W jej ramach odbywają się spotkania na terenie całego kraju oraz prowadzona jest szeroko zakrojona kampania w mediach społecznościowych.


Akcja jest szeroko komentowana w tradycyjnych mediach i na blogach, więc jej główny cel został już osiągnięty. 

Ba! Zainteresował się nią nawet sam Prezydent Obama. 



Będzie do portfolio


A tymczasem w Polsce...


Zazdrośnie spoglądam na kolegów i koleżanki z USA, i marzę o polskim stowarzyszeniu freelancerów. Takim z prawdziwego zdarzenia - oferującym realne wsparcie i pomoc.


Całkiem niedawno rozpoczęło działalność Stowarzyszenie Samozatrudnieni, ale niestety nie jest ono specjalnie aktywne, a na dodatek członkostwo w nim jest płatne. 

Ile? Nie mam bladego pojęcia. I wcale nie mam ochoty się dowiadywać, ponieważ Stowarzyszenie w zamian za nasze pieniążki nie oferuje nic.
Cóż, jaki kraj, takie Stowarzyszenie.

A może zamiast marzyć i narzekać, lepiej samej zakasać rękawy i założyć działalność non-profit? Hm. Co wy na to?

A może tak rzucić to wszystko i zostać freelancerem?   Siedzieć w domu, mieć ciszę, spokój... W końcu odpocząć i się zrelaksować.  Jeśli...

A może tak rzucić to wszystko i zostać freelancerem?  Siedzieć w domu, mieć ciszę, spokój... W końcu odpocząć i się zrelaksować. 

Jeśli tak właśnie myślisz, nie rób tego! 


Bycie sobie samemu sterem i okrętem w życiu zawodowym posiada wiele minusów, o których zazwyczaj nie mówi się głośno.



Jak zostać freelancerem


Freelancing to nie bułka z masłem


Nikt nie chce mi wierzyć, kiedy mówię, że teraz pracuję ciężej niż na etacie. Ale niestety, kochani - życie freelancerki wcale nie składa się z leżenia, pachnienia i malowania paznokci. 

Pracując w korpo miałam swój, patrząc z dzisiejszej perspektywy, wąski zakres obowiązków a nadgodziny zdarzały się rzadko. I te wolne weekendy!
Dziś wszystko musze robić sama - jestem managerem, asystentką, specjalistą od marketingu, księgową, handlowcem, windykatorem a w przerwach sprzątaczką.

Klienci nie pchają się drzwiami i oknami


A szkoda... Jeśli chcesz mieć co włożyć do garnka, musisz zabawić się w sales managera. Nie jest to proste zadanie, zwłaszcza na początku kariery, kiedy nie posiadasz oszałamiającego portfolio zrealizowanych projetków i przynajmniej kilku doskonałych referencji od zadowolonych klientów.

Dotarcie do potencjalnych zleceniodawców bez odpowiednich znajmości i siatki kontaktów do niedawna było zmorą każdego freelancera. Na szczęście coraz bardziej popularne stają się tzw. "online workplaces" gdzie klienci publikują zlecenia i wybierają freelancerów wśród najlepszych ofert.

Podobne serwisy to m.in. Upwork, PeoplePerHour czy choćby rodzima Oferia - ta ostatnia jednak nie posiada zbyt wielu funkcjonalności i, co najważniejsze, nie zapewnia nam ochrony płatności.

Sporym minusem tych serwisów jest ogromna konkurencja czyli...

Freelancer Freelancerowi wilkiem


Swego czasu użytkownicy Odesk (dawny Upwork) postulowali wprowadzenie nowej stawki godzinowej - "Bowl of rice" ("Miska Ryżu"). Wszystko przez freelancerów z takich krajów jak Indie, Filipiny czy Bangladesz, którzy chętnie oferowali stawki w wysokości 10% stawki rynkowej.

Konkurencja cenowa jest plagą również w Polsce - wiele osób jest gotowych pracować za ułamek zwyczajowej stawki dla branży. Na nasze szczęście, nie posiadają one zazwyczaj doświadczenia/umiejętności/wiarygodności dzięki czemu klienci coraz mniej chętnie wybierają oferty z najniższą ceną, ponieważ zazwyczaj obarczone są one relatywnie wyższym stopniem ryzyka.


Niepłacący klienci


Aż 77% freelancerów w USA miało problemy z brakiem płatności lub nieterminowymi płatnościami (FreelancersUnion). W Polsce średnio 22,5% faktur nie jest opłacana w terminie (dane na drugi kwartał 2015). Niestety, nikt nie prowadzi statystyk odnośnie polskich freelancerów - czyli głównie jednoosobowych działalności oraz osób pracujących na umowie o dzieło.


Licz się z brakiem wsparcia i zrozumienia


"O, ale masz fajnie. Pewnie masz dużo czasu dla siebie", "Cały dzień w domu siedzisz i zakupów nie zrobiłaś?", "Jesteś zmęczona? Ja dziś byłam 8 godzin w pracy!" - oczywiście, a ja tak bardzo się lenię, że nie wiem w co ręce włożyć :)

W polskim społeczeństwie nadal gloryfikowana jest praca na etacie. Freelancerzy, jeśli kojarzą się w ogóle z czymkolwiek ,to przeważnie z siedzącymi w domu leniami dostającymi pieniądze za "nicnierobienie". Walka za stereotypami to sprawa ciężka, więc a w ciągu najbliższej dekady nie licz na zrozumienie ze strony przyjaciół lub rodziny.

Na poprawienie humoru pociesz się faktem, że na pewno zwyczajnie Ci zazdroszczą :)

Gra warta świeczki?


Dlaczego zatem w ogóle zostawać freelancerem? W końcu to żywot pełen nieustającej udręki!

Cóż... Nie wszystko jest dla wszystkich. 
Nie każdy odnajdzie się w realiach freelancingu, tak samo jak nie każdy zrobi to na etacie. Jeśli jednak wykażesz się determinacją, aby przezwyciężyć trudności związane z pierwszymi krokami jako freelancer i nauczysz się tolerować pewne cienie tej formy pracy, może okazać się ona o wiele bardziej satysfakcjonująca (również finansowo!) od ciepłej posadki w biurze. 

O blaskach więcej w kolejnym poście.

Co jeszcze uważacie za minusy pracy freelancera?


Obsługiwane przez usługę Blogger.