Obiecałam sobie nigdy nie pisać o polityce. Niestety nigdy w zderzeniu z katolickim konserwatyzmem okazało się trwać zaskakująco krótko. Bo ...

Freelancer jest Kobietą #czarnyponiedzialek

Obiecałam sobie nigdy nie pisać o polityce. Niestety nigdy w zderzeniu z katolickim konserwatyzmem okazało się trwać zaskakująco krótko. Bo gdzie zaczyna się konserwatyzm nie ma miejsca na wolność, kreatywność i rozwój. A temu sprzeciwiam się stanowczo. 

Dlaczego zatem warto dołączyć do #czarnyponiedzialek?

Czarny Poniedziałek

Bo Religia Jest Jak Penis


To cudownie, że ją masz. Jednak nie wpychaj mi jej na siłę. 
Czy ja postuluję wprowadzenie prawnego zakazu chodzenia do kościoła lub nakaz usuwania płodów obarczonych poważnymi wadami? No nie. I w zamian liczę na to samo. Wolność kończy się tam, gdzie swoje poglądy narzucamy innym.

Rządzący zapomnieli chyba, że mamy rozdział kościoła od Państwa. Bo niczym innym jak względami religijnymi lub ideologicznymi projektu zaostrzenia ustawy nie da się umotywować. 

Jeśli ktoś uważa inaczej, czekam na argumenty. RZECZOWE.

Bo Środowiska Rządowe i Organizacje Pro-Life Kłamią

A tak! Koniec z dyplomatycznym bełkotem. To co słyszymy od członków rządu i organizacji pro-life to stek bezczelnych kłamstw.
Nie będę tu cytować wszystkich ideologicznych bzdur, ponieważ bardzo ładnie skondensowała je w poniższym filmiku niejaka Weronika Zaguła, prawicowa youtuberka i dziennikarka Radio Plus.


O ile Panna (Pani?) Weronika może nie mieć bladego pojęcia o prawie, o tyle w całkowitą jego nieznajomość wśród posłów i działaczy pro-life (w tym prawników) nie uwierzę.

Gdzie więc te kłamstwa?

Kłamstwo Pierwsze.
"Nieumyślne (sic!) poronienia nie będą pociągały odpowiedzialności karnej"."

O, łaskawcy! Ale nawet w tym przypadku kobieta, lekarz oraz bliscy będą ciągani do prokuratury. Obdukcje, przesłuchania - to wszak jedyne o czym myśli kobieta po utracie ciąży.
Poza tym, udowodnienie że poronienie zostało wywołane świadomie, np. w następstwie zbyt gorącej kąpieli, nie powinno nastręczać żadnego problemu przyszłemu aparatowi opresji. I bum! 3 lata w miłym, zamkniętym sanatorium.

Kłamstwo Drugie
"Życie matki będzie ratowane."

No więc sprawdźmy:
Art. 152. § 4. Nie popełnia przestępstwa określonego w § 1 i § 2, lekarz, jeżeli śmierć dziecka poczętego jest następstwem działań leczniczych, koniecznych dla uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa dla życia matki dziecka poczętego

Super! Czyli jednak nie kłamali! Ale poczekajcie... Czym jest enigmatyczne "bezpośrednie niebezpieczeństwo"? W medycynie zwykło się uznawać za niebezpieczeństwo bezpośrednie stan zagrożenia życia. Nie gdzieś tam w przyszłości, tylko już, teraz. Podobnie wynika też z orzecznictwa sądów. 
Co to może oznaczać w praktyce?
Dajmy ciążę pozamaciczną. Jest wysoce prawdopodobne, że nie będzie ona terminowana aż do stanu bezpośredniego zagrożenia, czyli krwotoku spowodowanego pęknięciem jajowodu. 10-15% takich krwotoków jest przyczyną śmierci.

Kłamstwo czy niedopowiedzenie? Sami osądźcie.

Kłamstwo Trzecie.
Ustawa nie będzie miała wpływu na dostęp do badań prenatalnych. 

Linia obrony zwolenników projektu ustawy opiera się na fakcie, że w rzeczonym projekcie nie ma o nich słowa. Ale zaraz, zaraz....

„Art. 152. 
§ 1. Kto powoduje śmierć dziecka poczętego, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. 
§ 2. Jeżeli sprawca czynu określonego w § 1 działa nieumyślnie, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3."

Statystyczne ryzyko poronienia w następstwie badań prenatalnych wynosi 1%. Tylko i aż. Bo ile pacjentek w ciąży prowadzi  Wasz lekarz?
Wątpię, że którykolwiek z nich będzie chciał się narażać na ryzyko trzyletniej odsiadki.
Czyli badania prenatalne odpadają.

Kłamstwo Czwarte.
"Nie każda kobieta w wyniku aborcji będzie odbywać karę więzienia"

O, łaskawcy zakrzyknę po raz wtóry! Niestety, żaden z posłów i działaczy nie zagwarantuje nikomu, co konkretny sąd uzna za przesłanki do wyjątkowego złagodzenia lub odstąpienia od wymierzenia kary. A co w przypadku kiedy prokurator uzna, że zachodzi podejrzenia mataczenia i oskarżona na proces będzie musiała czekać w areszcie? 

Dodatkowo, zarówno w przypadku skazania wyrokiem jak i odstąpienia od jego wymierzenia, następuje wpis do Krajowego Rejestru Karnego. Czyli o wielu posadach podłe aborcjonistki mogą zapomnieć.


Bo Nie Wiadomo Co Przyniesie Przyszłość
http://polskiateista.pl/

Prawny zakaz cudzołóstwa? Delagalizacja alkoholu? Godzina policyjna dla panien?
To wszystko brzmi abstrakcyjnie. Ale pierwszy z powyższych pomysłów już padł, i spotkał się z ciepłym przyjęciem niektórych posłów.

Ponadto zaledwie rok temu procedowany obecnie projekt ustawy wydawałby się wszystkim egzotyczny i zapewne zostałby odrzucony w pierwszym czytaniu.

Jedyne, co jest dla mnie aktualnie pewne jeśli chodzi o rząd, to że nic nie jest pewne. Nie stosują się do niego absolutnie żadne prawa logiki. 
Musimy powiedzieć stanowcze nie, ponieważ ryzyko obudzenia się w państwie wyznaniowym jest aktualnie zbyt realne.


Uff. Jedyny pozytywny aspekt (dla mnie) to fakt, że obecne posunięcia rządu tak mną trząsły że w końcu powróciłam na bloga. Powyższy post jest pisany na kolanie, więc nie bądźcie zbyt krytyczni :)


A co Wy sądzicie o Czarnym Proteście? Zamierzacie wziąć udział w Strajku?


To wydaje się całkiem proste. Siadasz do komputera i zaczynasz pracować. Niestety w praktyce nie jest to tak oczywiste, a często wykonanie ...

Osiem wskazówek jak efektywniej pracować w domu

To wydaje się całkiem proste. Siadasz do komputera i zaczynasz pracować.
Niestety w praktyce nie jest to tak oczywiste, a często wykonanie zadania w domu zajmuje nam więcej czasu niż w biurze.

Jak zatem poprawić efektywność swojej pracy w domu?



Po pierwsze: Umyj się! Zjedzenie śniadania i odzienie się również nie zaszkodzi


Wstajesz rano i jedną z pierwszych Twoich czynności jest włączenie komputera i sprawdzenie maili. Właściwie należałoby też od razu na nie odpowiedzieć. Przy okazji ogarniasz jeszcze kilka spraw związanych z projektem, sprawdzasz Facebooka (oczywiście!)... I tak z godziny 10 nagle robi się 12, 13...

Nie będę hipokrytką - też zdarza mi się spędzić większość dnia (lub cały,ale ciii..) w pidżamie. Niestety moje własne doświadczenie oraz badania Northwestern University z 2012 roku wskazują, że produktywność naszej pracy wzrasta kiedy jesteśmy odpowiednio ubrani.
Niekoniecznie więc należy snuć się dzień cały w dresie lub jakimś innym gieźle, a raczej narzucić na siebie strój bardziej odpowiedni. Nie popadałabym tutaj w skrajności typu garnitury lub kostiumy (nie, drodzy Panowie, nie chodzi o kostiumy kąpielowe), ale jeansy i koszula wydają się być jak najbardziej na miejscu.

Jeśli już zamierzamy poczynić ten wydatek kaloryczny i ubrać się, należałoby również troszeczkę się odświeżyć a następnie wydatek ten uzupełnić zjadąc śniadanie. Według WHO prawidłowe odżywianie może podnieść wydajność pracy aż o 20%! Nie krępuj się więc - niech będzie obfite i zdrowe!



Po drugie: Wydziel przestrzeń do pracy


Pracowanie w kuchni, salonie lub przedpokoju nie sprzyja dobrej koncentracji. Wydziel w domu przestrzeń, która będzie dedykowana tylko do pracy. Nie powinno to być miejsce, w którym co chwila ktoś się kręci. 

Jeśli nie masz w domu oddzielnego pokoju, który możesz wykorzystać, możesz oddzielić przestrzeń do pracy np. parawanem lub nowoczesną meblościanką.





Po trzecie: Trzymaj się planu


Bycie spontanicznym sprawdza się w niektórych aspektach życia, ale na pewno nie należy do nich praca. Aby wykonywać swoje zadania efektywnie, powinniśmy mieć jej plan - ja tworzę plany w ujęciu dziennym, tygodniowym oraz miesięcznym. 

Jest to o tyle istotne, że pozwala nam "zapomnieć" o rzeczach które powinniśmy zrobić w przyszłości i zająć się bierzącymi zadaniami. Dzięki temu możemy skupić się tylko i wyłącznie na nich, co podnosi naszą skuteczność.

Gorąco polecam zapoznanie się z elastycznymi metodami zarządzania czasem i zadaniami np. Getting Things Done. W internecie znajdziemy też mnóstwo aplikacji, które wspierają  owo zarządzanie np. RememberTheMilk, Todoist, Wunderlist i wiele innych.


Po czwarte: Wyznacz granice


Nie musisz pracować codziennie od 9:00 do 17:00. Wszakże nie jesteśmy na etacie :)
Dobrze jest jednak wyznaczyć godziny, które w trakcie dnia przeznaczymy na pracę. Pomoże to w jej rozplanowaniu, i w efekcie do zaoszczędzenia i lepszego wykorzystania czasu.

Jeśli często kontaktujesz się z klientami telefonicznie lub mailowo, powinieneś poinformować ich w jakich godzinach najłatwiej będzie im się z Tobą skontaktować.


Po piąte: Ogranicz czynniki rozpraszające


Jeśli pracujesz nad ważnym zadaniem lub projektem, który wymaga od Ciebie maksymalnego skupienia, najlepiej ograniczyć do minimum czynniki które mogą Cię rozpraszać.

Warto na czas intensywnej pracy wyciszyć telefon, zamknąć strony społecznościowe, wylogować się z komunikatorów. Jeśli nie jesteśmy sami w domu, możemy zamknąć drzwi i wywiesić kartkę "Nie przeszkadzać". Dzięki temu będziemy mogli w pełni oddać się pracy i wykonać ją szybciej.




Po szóste: Rób przerwy


Nasz mózg nie jest przystosowany do intensywnej i nieprzerwanej pracy przez klilka godzin. Wyniki badań są tu różne, ale można założyć, że efektywność jest najwyższa przez 45-90 minut, a później stopniowo spada. Oczywiście ten czas zależy od konkretnej osoby.

Pracuję interwałowo od naprawdę długiego czasu i najlepiej sprawdza się dla mnie schemat 45-50 minut pracy - 10 minut przerwy. Co trzy interwały robię dłuższą przerwę, ok. 20-30 minut.

Przerwy poświęcam zazwyczaj na zrobienie herbaty, przegryzienie czegoś, wstawienie prania albo pooglądanie wiadomości. Nieważne, co robicie - istotne jest psychiczne oderwanie się od pracy.


Po siódme: Ćwicz i odetchnij świeżym powietrzem


Nie siedź w domu cały dzień! Ćwiczenia i ruch na świeżym powietrzu dotlenią Twój organizm, co zwiększy efektywność pracy oraz sprawi że będziesz mniej śpiący i bardziej wypoczęty.

Dodatkowo rozruszają zdrętwiałe mięśnie, co pomoże w redukowaniu i zapobieganiu np. bólom pleców, które są tak powszechne przy siedzącym trybie pracy.


Po ósme: Drzemka


To nie żart! Już 20-minutowa drzemka w trakcie pracy znacząco poprawia naszą koncentrację, sprawność umysłową i fizyczną.

Nie krępuj się zatem i utnij sobie  komara!


Coś jeszcze?


Jeśli macie swoje metody na zwiększenie produktywności pracy w domu, podzielcie się nimi w komentarzu.

Złota polska jesień... W końcu jej urok dopadł i mnie, choć broniłam się zaciekle. Zaczęło się od kataru, później doszło rwanie w kościach, ...

Freelancer jest chory i leży w łóżeczku...

Złota polska jesień... W końcu jej urok dopadł i mnie, choć broniłam się zaciekle. Zaczęło się od kataru, później doszło rwanie w kościach, a teraz jestem chora na całego.
Ale freelancer to nie etatowiec, choroba nie jest dla niego wymówką.

Jak zatem przygotować się, aby móc spokojnie się wykurować nie tracąc jednocześnie klientów i zleceń? I czy w ogóle jest to możliwe?





Po Pierwsze: Bądź przygotowany


Nikt nie spodziewał się Hiszpańskiej Inkwizycji. Każdy profesjonalista powinien mieć przygotowany plan awaryjny na wypadek choroby lub innych niefortunnych zdarzeń.
Co taki plan powinien uwzględniać?

1. Zastępstwo
Tak, freelancer też go potrzebuje :) Warto mieć w zanadrzu osobę ( a najlepiej kilka), która w przypadku pożaru, przejmie chwilowo nasze zadania i projekty. Dzięki temu nie będziemy generować opóźnień, tak uwielbianych przez wszystkich klientów.

2. Formatki
Dobrze jest przygotować formatkę mailową z informacją o chorobie, którą wyślemy do klienta. Wszakże nie chcemy, żeby poczuł się odrzucony, kiedy my ósmą godzinę będziemy umierać pod pierzyną, pozostawiając jego 32 maile bez żadnej odpowiedzi. W formatce warto oczywiście uwzględnić, że choroba nie spowoduje opóźnień itd.
Jeśli klient zgadza się, abyśmy zatrudniali podwykonawców, powinniśmy podać kontakt do osoby której delegowaliśmy zadania na czas choroby.

3. Margines bezpieczeństwa
Nigdy nie planuj projektów na styk. Każdy dobry harmonogram powinien zakładać margines bezpieczeństwa, a jego brak podwyższa ryzyko przekroczenia terminu oddania projektu.


Po Drugie: Bądź zorganizowany


I nie chodzi mi tutaj o "pamiętanie" o tym co mamy zrobić i utrzymywanie porządku na biurku. Takie podejście nie sprawdza się przy większej ilości projektów lub w sytuacjach kryzysowych - a taką dla freelancera jest nagła choroba.

Kluczem do sukcesu jest wdrożenie i korzystanie (!) z odpowiedniego systemu organizacji czasu i zarządzania projektami. Idealną metodą dla freelancera jest Getting Things Done Davida Allena. Jej największą zaletą jest niesamowita elastyczność i prostota. Dodatkowo w internecie znajdziemy ogrom wspierających ją aplikacji. Więcej o tej metodzie napiszę już wkrótce w osobnym poście.

Metoda GTD wymusza na nas bieżącą analizę, segragację i priorytetyzację zadań i projektów. W przypadku choroby musimy więc jedynie sprawdzić nasz "rozkład jazdy" i skupić się na:

1. Najbliższych zadaniach do wykonania.
W przypadku choroby skupiam się na zadaniach z najwyższym priorytetem. W zależności od stopnia mojego rozkładu wykonuję je osobiście lub deleguję. Przekładam zadania, które mogą zostać wykonane później.

2. Planowaniu pracy
W GTD planowanie wykonywane jest codziennie, zgodnie z trzema pierwszymi procesami - kolekcjonowaniem, analizą i porządkowaniem. Podczas choroby również musimy przeprowadzić planowanie i przegląd zadań. Jeśli na tym etapie pojawią się nam nowe zadania wracamy do punktu wyżej.


Po Trzecie: Pozbądź się poczucia winy


Ciągle myślisz o tym co powinieneś zrobić? I jak na Twoją niedyspozycję zareagują klienci? Przestań. Poczucie winy nie pomaga i na pewno nie przyspieszy (a za to może opóźnić) wyzdrowienia. 

Jeśli odpowiednio przygotowałeś się na ewentualność choroby nie musisz i nie powinieneś czuć się winny. Freelancer też człowiek, czasem pochorować musi. 

Owiń się w pierzynę, chwyć aspirynę i zdrowiej! Należy Ci się.


"To takie proste zleconko, pewnie machnęła to Pani w 15 minut", "500 zł? Przecież takie logo to chwila moment się robi",...

#FreelanceIsntFree czyli jak to się robi za wielką wodą

"To takie proste zleconko, pewnie machnęła to Pani w 15 minut", "500 zł? Przecież takie logo to chwila moment się robi", "Będzie do portfolio". 
O tym, że wielu klientów stawia znak równości pomiędzy freelancerem a wolontariuszem, wiadomo w całej branży jak ona długa i szeroka. 

Co robimy z tym faktem w Polsce? Niewiele. A tymczasem w Stanach...



Nie robię do portfolio


Freelancers Union

Organizacja  non-profit, powstała w 2001 roku w Nowym Jorku. Jej założycielką jest Sarah Horowitz, prawniczka specjalizująca się w prawie pracy. W chwili obecnej organizacja liczy 278 503 członków - dane są dostępne na stronie Freelancers Union.

Członkostwo w organizacji jest w 100% darmowe. Dodatkowo amerykańscy freelancerzy, którzy się na nie zdecydują, otrzymują możliwość wykupienia pakietów ubezpieczeniowych (medyczne, dentystyczne, emerytalne) po preferencyjnych cenach, darmowe porady prawne, kartę członkowską uprawniającą do zniżek u partnerów, dostęp do platformy online oraz możliwość uczestnictwa w wielu spotkaniach i programach networkingowych. 


Całkiem nieźle, prawda?



#FreelanceIsntFree


Po zebraniu zatrważających danych, wg których 77% freelancerów cierpi na skutek braku lub opóźnień w płatnościach, Freelancers Union postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. 


W październiku ruszyła akcja #FreelanceIsntFree której celem jest zwrócenie uwagi społeczeństwa oraz organów rządowych na problem braku płatności z którym zmagają się freelancerzy.  W jej ramach odbywają się spotkania na terenie całego kraju oraz prowadzona jest szeroko zakrojona kampania w mediach społecznościowych.


Akcja jest szeroko komentowana w tradycyjnych mediach i na blogach, więc jej główny cel został już osiągnięty. 

Ba! Zainteresował się nią nawet sam Prezydent Obama. 



Będzie do portfolio


A tymczasem w Polsce...


Zazdrośnie spoglądam na kolegów i koleżanki z USA, i marzę o polskim stowarzyszeniu freelancerów. Takim z prawdziwego zdarzenia - oferującym realne wsparcie i pomoc.


Całkiem niedawno rozpoczęło działalność Stowarzyszenie Samozatrudnieni, ale niestety nie jest ono specjalnie aktywne, a na dodatek członkostwo w nim jest płatne. 

Ile? Nie mam bladego pojęcia. I wcale nie mam ochoty się dowiadywać, ponieważ Stowarzyszenie w zamian za nasze pieniążki nie oferuje nic.
Cóż, jaki kraj, takie Stowarzyszenie.

A może zamiast marzyć i narzekać, lepiej samej zakasać rękawy i założyć działalność non-profit? Hm. Co wy na to?

A może tak rzucić to wszystko i zostać freelancerem?   Siedzieć w domu, mieć ciszę, spokój... W końcu odpocząć i się zrelaksować.  Jeśli...

Freelancer 101: Rzuć wszystko i zostań freelancerem

A może tak rzucić to wszystko i zostać freelancerem?  Siedzieć w domu, mieć ciszę, spokój... W końcu odpocząć i się zrelaksować. 

Jeśli tak właśnie myślisz, nie rób tego! 


Bycie sobie samemu sterem i okrętem w życiu zawodowym posiada wiele minusów, o których zazwyczaj nie mówi się głośno.



Jak zostać freelancerem


Freelancing to nie bułka z masłem


Nikt nie chce mi wierzyć, kiedy mówię, że teraz pracuję ciężej niż na etacie. Ale niestety, kochani - życie freelancerki wcale nie składa się z leżenia, pachnienia i malowania paznokci. 

Pracując w korpo miałam swój, patrząc z dzisiejszej perspektywy, wąski zakres obowiązków a nadgodziny zdarzały się rzadko. I te wolne weekendy!
Dziś wszystko musze robić sama - jestem managerem, asystentką, specjalistą od marketingu, księgową, handlowcem, windykatorem a w przerwach sprzątaczką.

Klienci nie pchają się drzwiami i oknami


A szkoda... Jeśli chcesz mieć co włożyć do garnka, musisz zabawić się w sales managera. Nie jest to proste zadanie, zwłaszcza na początku kariery, kiedy nie posiadasz oszałamiającego portfolio zrealizowanych projetków i przynajmniej kilku doskonałych referencji od zadowolonych klientów.

Dotarcie do potencjalnych zleceniodawców bez odpowiednich znajmości i siatki kontaktów do niedawna było zmorą każdego freelancera. Na szczęście coraz bardziej popularne stają się tzw. "online workplaces" gdzie klienci publikują zlecenia i wybierają freelancerów wśród najlepszych ofert.

Podobne serwisy to m.in. Upwork, PeoplePerHour czy choćby rodzima Oferia - ta ostatnia jednak nie posiada zbyt wielu funkcjonalności i, co najważniejsze, nie zapewnia nam ochrony płatności.

Sporym minusem tych serwisów jest ogromna konkurencja czyli...

Freelancer Freelancerowi wilkiem


Swego czasu użytkownicy Odesk (dawny Upwork) postulowali wprowadzenie nowej stawki godzinowej - "Bowl of rice" ("Miska Ryżu"). Wszystko przez freelancerów z takich krajów jak Indie, Filipiny czy Bangladesz, którzy chętnie oferowali stawki w wysokości 10% stawki rynkowej.

Konkurencja cenowa jest plagą również w Polsce - wiele osób jest gotowych pracować za ułamek zwyczajowej stawki dla branży. Na nasze szczęście, nie posiadają one zazwyczaj doświadczenia/umiejętności/wiarygodności dzięki czemu klienci coraz mniej chętnie wybierają oferty z najniższą ceną, ponieważ zazwyczaj obarczone są one relatywnie wyższym stopniem ryzyka.


Niepłacący klienci


Aż 77% freelancerów w USA miało problemy z brakiem płatności lub nieterminowymi płatnościami (FreelancersUnion). W Polsce średnio 22,5% faktur nie jest opłacana w terminie (dane na drugi kwartał 2015). Niestety, nikt nie prowadzi statystyk odnośnie polskich freelancerów - czyli głównie jednoosobowych działalności oraz osób pracujących na umowie o dzieło.


Licz się z brakiem wsparcia i zrozumienia


"O, ale masz fajnie. Pewnie masz dużo czasu dla siebie", "Cały dzień w domu siedzisz i zakupów nie zrobiłaś?", "Jesteś zmęczona? Ja dziś byłam 8 godzin w pracy!" - oczywiście, a ja tak bardzo się lenię, że nie wiem w co ręce włożyć :)

W polskim społeczeństwie nadal gloryfikowana jest praca na etacie. Freelancerzy, jeśli kojarzą się w ogóle z czymkolwiek ,to przeważnie z siedzącymi w domu leniami dostającymi pieniądze za "nicnierobienie". Walka za stereotypami to sprawa ciężka, więc a w ciągu najbliższej dekady nie licz na zrozumienie ze strony przyjaciół lub rodziny.

Na poprawienie humoru pociesz się faktem, że na pewno zwyczajnie Ci zazdroszczą :)

Gra warta świeczki?


Dlaczego zatem w ogóle zostawać freelancerem? W końcu to żywot pełen nieustającej udręki!

Cóż... Nie wszystko jest dla wszystkich. 
Nie każdy odnajdzie się w realiach freelancingu, tak samo jak nie każdy zrobi to na etacie. Jeśli jednak wykażesz się determinacją, aby przezwyciężyć trudności związane z pierwszymi krokami jako freelancer i nauczysz się tolerować pewne cienie tej formy pracy, może okazać się ona o wiele bardziej satysfakcjonująca (również finansowo!) od ciepłej posadki w biurze. 

O blaskach więcej w kolejnym poście.

Co jeszcze uważacie za minusy pracy freelancera?


Obsługiwane przez usługę Blogger.